Czego szuka dziś badacz i miłośnik witraży z XVII wieku
Osoba, która próbuje zrozumieć losy witraży w Polsce w XVII wieku, zwykle ma trzy cele: rozpoznać nieliczne autentyczne realizacje barokowe, zrozumieć mechanizmy, które doprowadziły do zniknięcia ogromnej większości dawnych okien, oraz nauczyć się odróżniać oryginały od późniejszych rekonstrukcji i stylizacji. Wszystko po to, by umieć świadomie patrzeć na wnętrza kościołów i zabytkowe zespoły szklane – nie dać się zwieść „udawanym starociom”, a jednocześnie docenić skromne, ale autentyczne ślady minionej epoki.
Kontekst epoki: dlaczego XVII wiek jest problematyczny dla witraży
Przełom między późnym renesansem, manieryzmem a barokiem
Na ziemiach Rzeczypospolitej Obojga Narodów XVII wiek nie zaczyna się „od linijki”. W sztuce wciąż żywe są formy późnogotyckie i renesansowe, przenikają się z manieryzmem, dopiero stopniowo dominować zaczyna barok. W praktyce oznacza to zderzenie kilku różnych sposobów myślenia o wnętrzu świątyni, światłocieniu i roli okna.
Późny gotyk i wczesny renesans lubiły kolorowe szkło. Wysokie okna katedr czy kościołów farnych wypełniano rozbudowanymi cyklami narracyjnymi – sceny z Biblii, żywoty świętych, wiązki herbów fundatorów. Szkło było jednym z głównych nośników programu ikonograficznego. Tymczasem barok zaczyna inaczej budować dramaturgię wnętrza: ciężar treści przenosi się z okien na ołtarze, obrazy sztalugowe, polichromie i rzeźby.
Manieryzm i wczesny barok intensywnie eksperymentują z iluzją malarską. Malowidła ścienne, plafony, ołtarze zaczynają konkurować z witrażami o uwagę wiernych. Witraż przestaje być jedynym „świetlnym obrazem” w kościele. W dodatku w polskich realiach finansowanie dużych, kosztownych cykli witrażowych przegrywa z potrzebą budowy nowych kaplic, ołtarzy bocznych czy nagrobków.
Przesunięcie gustu: od kolorowych okien do ołtarzy i sztukaterii
Barokowa estetyka ceni sobie efekt zaskoczenia, teatralność, połysk złota i intensywne światło. Jasne, szerokie okna wpuszczające dużo dziennego światła lepiej wydobywają złocone retabula i białe sztukaterie niż ciemne, gęsto zapełnione kolorowym szkłem witraże. Gdy proboszcz lub kapituła decyduje, na co przeznaczyć ograniczone fundusze, wybór często pada na nowy, spektakularny ołtarz, a nie na konserwację czy wymianę dużych przeszkleń.
W wielu świątyniach dochodzi do celowego rozjaśniania wnętrza. Stare barwne witraże częściowo demontuje się, zastępując je zwykłym szkłem lub szybami z drobnymi, heraldycznymi wstawkami. Zamiast pełnego cyklu pojawia się pojedyncza tarcza herbowa fundatora w rogu okna, czasem niewielka scena figuralna w centrum. Reszta pola wypełniona jest szkłem niemal bezbarwnym, często tylko lekko barwionym w masie.
Polska a Europa Zachodnia – różnice w kontynuacji tradycji
W Europie Zachodniej tradycja witrażowa nie zanika od razu. We Francji, Niderlandach czy Niemczech powstają w XVII wieku nowe realizacje, choć coraz częściej o charakterze heraldycznym, portretowym, memorialnym. Tamtejsze katedry i kościoły mają też dłuższą, bogatszą tradycję witrażową i większe zaplecze warsztatów. W Polsce sytuacja jest inna: liczba dużych ośrodków miejskich jest mniejsza, a położenie geopolityczne znacznie bardziej narażone na zniszczenia wojenne.
W dodatku na zachodzie Europy częściej dochodziło do ciągłej modernizacji w ramach tych samych struktur kościelnych. W Polsce wiele fundacji z XV–XVI wieku miało charakter jednorazowy, fundatorzy niekoniecznie planowali systematyczne „odświeżanie” programu okiennego. Kiedy po kilku dekadach witraże zaczynały wymagać kosztownej konserwacji, brakowało następców gotowych inwestować w utrzymanie tego konkretnego medium.
Miasta i katedry po XVI wieku: pożary, przebudowy, nowe potrzeby
Oprócz zmiany gustu duże znaczenie miały czynniki czysto praktyczne: pożary, przebudowy i zmiany funkcji obiektów. Miasta z gęstą zabudową drewnianą płonęły często. Ogień niszczył nie tylko dachy, ale i delikatne szkło w oknach świątyń. Okno z witrażem, nawet jeśli nie pękło bezpośrednio od żaru, bywało uszkadzane podczas gaszenia i późniejszych napraw murów.
Przebudowy barokowe – podwyższanie sklepień, powiększanie okien, dobudowa kaplic – wymuszały wymianę szkła. Przy okazji rozbiórek dawnych maswerków likwidowano również stare witraże. Z punktu widzenia ówczesnych budowniczych i proboszczów chodziło o modernizację, nie o niszczenie zabytków; ciągłość artystyczna nie była wówczas priorytetem.
Dziedzictwo średniowiecza i renesansu – punkt wyjścia dla XVII wieku
Stan posiadania ok. 1600 roku: gdzie były duże zespoły witrażowe
Aby zrozumieć, co zniknęło w XVII wieku, trzeba zdać sobie sprawę, co istniało około roku 1600. Na ziemiach polskich duże zespoły witrażowe znajdowały się przede wszystkim w:
- katedrach (Kraków, Gniezno, Włocławek, Frombork, Wrocław),
- kościołach farnych dużych miast (Gdańsk, Toruń, Poznań, Lublin),
- klasztorach (cystersi, dominikanie, franciszkanie, bernardyni),
- świątyniach związanych z zamkami królewskimi i książęcymi.
Znaczna część tych witraży była późnogotycka: maswerki wypełnione smukłymi postaciami świętych, scenami pasyjnymi, cyklami maryjnymi. Renesans wprowadził do nich elementy architektoniczne – cokoły, kolumny, kartusze – oraz bardziej „klasyczne” porządki kompozycyjne, czasem z silnym wpływem włoskich grafik wzornikowych.
Typowe rozwiązania późnogotyckie i renesansowe
Dla późnogotyckich witraży w Polsce charakterystyczne były:
- wysokie, smukłe formy postaci, często w pasach okiennych ustawionych jeden nad drugim,
- bogata Ornamentyka maswerku, czasem z traceryjnymi „koronami” nad głowami świętych,
- dominacja chłodnych barw: błękitów i czerwieni, z akcentami zieleni i purpury,
- inskrypcje łacińskie, czasem z elementami języka niemieckiego w miastach pruskich i śląskich.
W renesansie pojawia się więcej światła i „powietrza” między postaciami. Kompozycje stają się bardziej klarowne, tła częściej rozjaśniane, a ramy scen przypominają architekturę: pilastry, balustrady, medaliony z popiersiami. Zamiast wielkich cykli narracyjnych popularne stają się pojedyncze przedstawienia patronów i świętych, powiązane z konkretnymi bractwami lub cechami.
Dziedziczenie starszych witraży: konserwacja, adaptacje, przeróbki
W XVII wieku znaczna część dawnych okien wciąż jeszcze istniała, ale zaczynała wymagać napraw. W praktyce stosowano kilka modeli postępowania:
- konserwacja częściowa – uzupełnienie brakujących kwater nowymi, czasem już w estetyce barokowej,
- przekomponowanie okna – zestawienie dawnych kwater w inny układ, dodanie herbów nowych fundatorów,
- „wycinanie” fragmentów – zachowywanie ulubionych postaci świętych, a eliminacja reszty cyklu,
- wymiana całych partii okien na szkło bezbarwne z pojedynczymi wstawkami malowanymi.
W efekcie wiele dzisiejszych „barokowych” okien to połączenia elementów z różnych stuleci. Widzimy na przykład późnogotycką postać wkomponowaną w barokową obramę z kartuszem herbowym i datą 1630. Dla badacza ważna jest umiejętność „rozwarstwienia” takiego dzieła: rozpoznania, co jest odziedziczone, a co dodane w XVII wieku.
Zmiana oprawy architektonicznej przy zachowaniu szyb
Wiele świątyń barokizowano, nie wymieniając od razu całego szkła. Podwyższano sklepienia, zmieniano profilowanie okien, likwidowano część dawnych maswerków. Stare witraże przycinano, dopasowywano do nowych ram, dzielono na mniejsze pola. Oznaczało to utratę oryginalnej kompozycji, ale niekoniecznie całkowite zniszczenie każdej kwatery.
W praktyce oznacza to sytuacje, w których oryginalna średniowieczna lub renesansowa szyba z postacią świętego jest wtórnie osadzona w barokowym oknie o zupełnie innych proporcjach. Z punktu widzenia chronologii witraża nie jest to realizacja barokowa, ale z punktu widzenia historii wnętrza – element ukształtowany w czasach baroku. Tego typu „hybrydy” są w Polsce częste i mylące dla niewprawnego oka.
Sytuacja polityczna i religijna: wojny, reformacja, kontrreformacja
Wojny XVII wieku: potop, najazdy, pożary i rabunek
Najsilniejszy cios dla substancji szklanej w Polsce w XVII wieku przyniosły wojny. Potop szwedzki, najazdy kozackie, lokalne konflikty magnackie – wszystkie one wiązały się z grabieżą, pożarami i chaotycznymi naprawami. Witraże, jako wyjątkowo kruche i trudne do ewakuacji, były w tej sytuacji bezbronne.
W praktyce zdarzały się trzy scenariusze:
- pożar świątyni – rozprężenie ołowiu, pękanie szyb, opadanie całych paneli z ram; po takim zdarzeniu często rezygnowano z kosztownej rekonstrukcji i montowano zwykłe szkło,
- rabunek – demontaż całych kwater i wywiezienie ich jako łupu (znane są przypadki polskich i pruskich szyb witrażowych, które trafiły do Szwecji czy Niemiec),
- naprawy prowizoryczne – wstawianie „czegokolwiek”, byle zatkać otwór: fragmentów różnych kwater, szyb z innych okien, szkła pobitego w trakcie innych prac.
Po wojnach świątynie trzeba było szybko doprowadzić do stanu używalności. Priorytetem było przykrycie dachu, odbudowa murów, podstawowe wyposażenie liturgiczne. Witraże traktowano jako luksus, który może poczekać – i często „czekał” już na zawsze.
Reformacja i ikonoklazm w Prusach i na Śląsku
W miastach pruskich i śląskich reformacja wprowadziła istotne zmiany w podejściu do sztuki przedstawieniowej. Luteranizm był generalnie bardziej tolerancyjny wobec obrazów niż radykalne nurty protestantyzmu, ale i tak w wielu miejscach uznano średniowieczne, intensywnie figuratywne witraże za przejaw „przesady papistowskiej”.
Skutkiem były:
- celowe usuwanie najbardziej „katolickich” wyobrażeń, np. scen męczeństwa świętych, cudów maryjnych,
- zamiana frontowych, widocznych kwater na szyby z tekstami biblijnymi, herbami mieszczan i cytatami,
- przenoszenie starych szyb do mniej eksponowanych okien, gdzie z czasem niszczały.
W niektórych miastach Hanzatyckich o zmieszanej ludności (Gdańsk, Toruń, Elbląg) praktykowano częściową adaptację: postacie świętych zastępowano symbolami cnót, alegoriami, herbami, a dolne partie okien przeznaczano na pamiątkowe inskrypcje donatorów. To otwierało furtkę dla nowej, „mieszczańskiej” produkcji witrażowej, ale jednocześnie niszczyło dawne cykle narracyjne.
Kontrreformacja i rola jezuitów
Paradoksalnie, także kontrreformacja przyczyniła się do zaniku dużych programów witrażowych. Jezuici, główni architekci wizualnej propagandy katolickiej w XVII wieku, stawiali na teatralne wnętrza pełne obrazów, rzeźb i złoconych ołtarzy. Jasne, rozświetlone nawy pozwalały lepiej kontrolować odbiór tych elementów niż przestrzenie przesycone nastrojowym, lecz przytłumionym światłem przechodzącym przez kolorowe szkło.
Nowe kościoły jezuickie i pobernardyńskie rzadko były planowane z myślą o wielkich witrażach. Owszem, pojawiały się w nich pojedyncze szyby fundacyjne lub heraldyczne, ale nie programy porównywalne z gotyckimi czy nawet wczesnorenesansowymi. Treści kontrreformacyjne – cuda eucharystyczne, sceny z życia świętych jezuitów, triumfy Kościoła – lepiej przenoszono na płótno lub fresk niż na szkło.
Zmniejszenie zapotrzebowania na programy witrażowe
Łącznie: wojny, reformacja, kontrreformacja i barokowy zwrot w stronę malarstwa ściennego sprawiły, że popyt na duże cykle witrażowe gwałtownie spadł. Rynek skurczył się do:
- pojedynczych tarcz herbowych,
Ograniczony, wyspecjalizowany popyt
Poza tarczami herbowymi i szybkami pamiątkowymi rynek witrażowy zawęził się do kilku nisz. Najczęściej spotykane były:
- smukłe, pionowe kwatery z pojedynczymi patronami cechowymi lub świętymi „specjalizacji” (św. Barbara, św. Florian, św. Mikołaj),
- małe sceny dewocyjne do kaplic bocznych – pojedyncze Misteria Różańca, sceny z życia patrona zakonu,
- okna o funkcji quasi-pomnikowej – z portretem lub herbem fundatora i datą,
- niewielkie szyby przeznaczone do empor lub chórów muzycznych, gdzie ważniejsze były proporcje i dekoracyjność niż rozbudowany program teologiczny.
Tak zawężony popyt nie był w stanie utrzymać dużych warsztatów wyspecjalizowanych wyłącznie w szkle. Coraz częściej tym samym zespołem ludzi wykonywano witraże, malowidła ścienne, polichromie ołtarzy i inne „drobne roboty malarskie”.

Mecenat i rynek: kto zamawiał witraże w XVII‑wiecznej Polsce
Kościoły katedralne i kapituły – konserwatywni zleceniodawcy
Kapituły katedralne pozostawały jednym z ostatnich środowisk, które w ogóle myślały o witrażu w kategoriach programu. W praktyce ich działania koncentrowały się jednak na:
- ratowaniu istniejących zespołów – naprawy po burzach, pożarach, wojnach,
- „uaktualnianiu” herbowym – dodawanie kartuszy z herbami aktualnych biskupów i kanoników,
- porządkowaniu okien w związku z przebudową wnętrz – przenoszeniu najcenniejszych szyb do bardziej reprezentacyjnych miejsc.
Nowe realizacje pełnoskalowe były rzadkie. Raczej zamawiano pojedyncze szyby do nowo powstałych kaplic grobowych czy empor kolatorskich. Przy okazji zlecano „zebraniu” rozproszonych fragmentów starszych witraży w jednym oknie, aby nie porozpraszały kompozycyjnie wnętrza.
Mecenat magnacki – witraż jako emblemat rodu
Magnaci traktowali szkło barwne przede wszystkim jako nośnik własnego herbu. W wielu kościołach rodowych i kaplicach grobowych z XVII wieku okna pełnią funkcję heraldycznych „tablic pamięci”. Dominują w nich:
- duże kartusze herbowe z labrami, koronami i zawołaniami,
- rozbudowane inskrypcje fundacyjne z wymienieniem tytułów i zasług,
- symetryczne układy kilku herbów – małżonków, krewnych, sprzymierzonych rodzin.
Sceny figuralne, jeśli się pojawiały, pełniły rolę dodatku: święty patron rodu stojący nad herbem, alegoria Sprawiedliwości czy Męstwa po bokach kartusza. Tego typu zamówienia podtrzymywały umiejętność malowania na szkle, ale nie rozwijały narracyjnej strony witraża.
Mieszczanie i cechy – drobne, lecz liczne zamówienia
W miastach hanzeatyckich i królewskich istniał trwały, choć rozdrobniony popyt na mniejsze realizacje. Cechy rzemieślnicze, bractwa religijne czy bogaci kupcy fundowali:
- niewielkie szyby zawieszone w dolnych partiach okien (często demontowalne),
- kwatery z symbolami cechu i jego patronem w oknach kaplic przeznaczonych dla danego stowarzyszenia,
- szyby „pamiątkowe” w zakrystiach i salach posiedzeń.
Dla dzisiejszego badacza to właśnie te małe, często przenoszone szyby bywają najlepiej zachowane. Da się je było zdjęć przy remoncie lub konflikcie religijnym i ukryć w skarbcu, zamiast zostawić na pastwę losu w oknie głównej nawy.
Zakonny mecenat praktyczny, nie spektakularny
Zakony żebracze i kontemplacyjne zazwyczaj nie inwestowały w rozbudowane programy witrażowe. Ich potrzeby były proste:
- osłonić krużganki przed wiatrem i śniegiem,
- wprowadzić do chórów i oratoriów równomierne, nieoślepiające światło,
- zaznaczyć obecność patrona zgromadzenia lub ważnej relikwii.
Stąd przewaga szkła bezbarwnego z delikatną malaturą konturową i pojedynczymi kolorowymi akcentami. Witraż stawał się bardziej filtrem światła niż „oknem opowieści”, jak w gotyckich katedrach.
Warsztaty, techniki, materiały – jak faktycznie tworzono witraże w XVII wieku
Organizacja warsztatów: rzemieślnik uniwersalny zamiast specjalisty
W związku z malejącym popytem wyspecjalizowane pracownie witrażownicze stopniowo znikały. Ich funkcje przejmowały:
- warsztaty malarskie, które „przy okazji” wykonywały malowanie na szkle,
- zespoły szklarzy i ślusarzy współpracujące z malarzami przy dużych zleceniach kościelnych,
- warsztaty budowlane, w których zatrudniano jednego lub dwóch rzemieślników znających podstawy techniki witrażowej.
Skutkiem było ujednolicenie jakości: mniej efektownych zestawów barwnych, więcej rozwiązań oszczędnościowych, w tym stosowania tańszego szkła importowanego w zestandaryzowanych taflach.
Materiały: tańsze szkło, więcej malatury, mniej intensywnego koloru
Typowe dla XVII wieku jest ograniczenie liczby barw w jednym oknie przy jednoczesnym wzroście roli malatury. Zamiast komponować scenę z wielu różnych kolorowych szkieł, częściej:
- stosowano szkło lekko zabarwione (np. lekko zielone lub żółtawe),
- modelowano cienie i światła brunatną lub czarną farbą konturowo-cieniującą,
- dodawano akcenty srebra (srebro w płynie dające odcienie żółci po wypaleniu),
- w ograniczonym zakresie korzystano z intensywnego czerwieni i błękitu, głównie w herbach i detalach.
Barwa stawała się dodatkiem, nie nośnikiem struktury kompozycji jak w gotyku. Zmiana ta z jednej strony ułatwiała integrację witraża z jasnym wnętrzem barokowym, z drugiej – obniżała „magiczność” kolorowego światła, która tak fascynowała średniowiecze.
Technika montażu: ołów, żelazo i proste podziały
Podstawowa technika ołowiowa pozostała bez zmian, ale uproszczono podziały kwater. Częściej stosowano:
- większe tafle szkła z prostymi, pionowymi ołowianymi podziałami,
- symetryczne ramy pod herby i inskrypcje,
- metalowe kraty (żelazne sztaby) pełniące równocześnie funkcję konstrukcyjną i antywłamaniową.
W efekcie wiele barokowych okien ma charakter bliższy „oprawionemu obrazowi na szkle” niż skomplikowanemu, wieloelementowemu witrażowi gotyckiemu. To także powód, dla którego część z nich przetrwała dłużej – większe tafle były paradoksalnie łatwiejsze do okresowego demontażu i przełożenia w inne miejsce.
Praktyki naprawcze: łatki, wstawki, wtórne użycie
Przy codziennej eksploatacji kościołów stosowano proste metody napraw. Typowy „warsztat naprawczy” w XVII wieku pracował według kilku schematów:
- łata bezbarwna – w miejscu wybitej kolorowej szyby wstawiano po prostu fragment bezbarwnego szkła, często nie malowanego,
- przeniesienie fragmentu – z mniej ważnego okna wyjmowano kwaterę i montowano ją w miejsce zniszczonej w bardziej eksponowanym oknie,
- łączenie fragmentów – z kilku potłuczonych szyb składano jedną dekoracyjną „mozaikę”, niezwiązaną już z pierwotnym programem ikonograficznym.
Tego typu interwencje niszczyły spójność cyklu, ale ratowały fizyczny materiał. Dzisiejszy konserwator często mierzy się z oknem, które przypomina patchwork – historycznie cenne, lecz ikonograficznie zdeformowane.
Estetyka baroku a „zmierzch” klasycznego witraża
Światło baroku: jasne, kierunkowe, teatralne
Barok operował światłem jak reżyser sceną. Wnętrza kościołów projektowano tak, by naturalne światło:
- wydobywało głębię ołtarza głównego,
- podkreślało złoceń i marmoryzacje,
- prowadziło wzrok wiernych ku konkretnym punktom akcji liturgicznej.
Kolorowe szkło zmiękczało kontrasty i rozpraszało światło. W skrajnych przypadkach przeszkadzało w czytelnym odbiorze obrazów ołtarzowych i polichromii. Stąd preferencja dla szkła bezbarwnego lub lekko przydymionego, które przepuszczało jak najwięcej światła, jednocześnie osłabiając oślepiające działanie słońca.
Konkurencja obrazów olejnych i fresków
W malarstwie ściennym i sztalugowym barok osiągnął pełnię wyrazu: dramatyczne skróty, bogata mimika, rozbudowane sceny zbiorowe, wyrafinowane efekty światłocieniowe. Witraż, ze względu na technikę, miał tu ograniczone pole manewru.
Gdy proboszcz decydował o inwestycji, często stawał przed prostym wyborem: jeden duży cykl fresków w nawie lub kilka nowych witraży. Fresk pozwalał:
- opanować duże powierzchnie ścian,
- spójnie skomponować całość programu ikonograficznego kościoła,
- łatwiej wprowadzać poprawki w trakcie pracy (niż w szkle).
Efekt był czytelny zarówno w dzień, jak i przy świetle świec. Witraż takich warunków nie spełniał, szczególnie w krajowym klimacie z długą, pochmurną jesienią i zimą.
Przemiana roli witraża: z nośnika doktryny w akcent dekoracyjny
W gotyku całe zespoły okienne mogły przekazywać katechezę – „Biblia pauperum” w szkle. W XVII wieku ta funkcja przesunęła się na ambonę, obrazy i drukowane książeczki dewocyjne. Witraż stał się:
- dodatkiem heraldycznym,
- lokalną pamiątką fundatora,
- delikatnym filtrem światła, czasem z prostą sceną dewocyjną.
Taka zmiana funkcji przełożyła się na sposób myślenia o trwałości. Jeśli okno traciło „modę” lub ulegało zniszczeniu, wymiana na inne nie budziła większych oporów – nie demolowano wielkiego programu ikonograficznego, tylko usuwano element dekoracyjny.
Integracja z wystrojem – „posłuszne” okno barokowe
Barok preferował pewną dyscyplinę wizualną. Okno nie miało przyciągać uwagi samo w sobie, lecz podkreślać rytm pilastrów, gzymsów i ołtarzy. Dlatego nawet zachowane XVII‑wieczne witraże zazwyczaj:
- mają klarowną, geometryczną ramę kompozycji,
- unikają „rozbłysków” intensywnego koloru w losowych miejscach,
- centralizują motyw – herb, patrona, symbol – pozostawiając resztę pola stosunkowo spokojną.
Przy późniejszych remontach takie „posłuszne” okna łatwo zastępowano szkłem zupełnie bezbarwnym bez poczucia utraty kluczowego elementu wnętrza. To kolejny powód, dla którego do dziś dotrwało ich tak mało.
Co faktycznie przetrwało – mapa zachowanych witraży XVII wieku w Polsce
Dlaczego inwentarz jest rozproszony i trudny do uchwycenia
Zachowane witraże XVII wieku w Polsce nie tworzą jednego, spektakularnego zespołu, który można wskazać na mapie. Sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana:
- wiele szyb przetrwało w postaci wtórnie użytych fragmentów w późniejszych oknach,
- część znajduje się w muzeach, skarbcach lub magazynach konserwatorskich, oderwana od pierwotnego kontekstu,
- granica między późnym renesansem, wczesnym barokiem a „ciągnącą się” tradycją gotycką bywa płynna, co utrudnia datowanie.
Do tego dochodzi problem zniszczeń XX wieku: wojny, przebudowy, zubożenie wyposażenia. W wielu przypadkach wzmianki o istnieniu szyb barokowych mamy tylko w dawnych inwentarzach i księgach wizytacyjnych, bez możliwości ich identyfikacji w terenie.
Regiony z większym prawdopodobieństwem zachowania szyb
Jeśli spojrzeć praktycznie, szansa na odnalezienie XVII‑wiecznych szyb witrażowych jest większa w kilku typach lokalizacji:
- katedry i kościoły kolegiackie – tam tradycyjnie inwestowano w utrzymanie wyposażenia, a przy większych remontach ratowano starsze fragmenty,
- kościoły i ratusze miast hanzeatyckich i portowych (Gdańsk, Toruń, Elbląg, Szczecin) – ze względu na bogaty, mieszczański mecenat i kontakt z warsztatami północnoniemieckimi,
Środowiska zakonne jako strażnicy szyb
Najwięcej szans na zachowanie XVII‑wiecznych szyb dają miejsca, w których ciągłość wspólnoty nie została gwałtownie przerwana. Dotyczy to zwłaszcza klasztorów:
- benedyktynów i cystersów – duże kompleksy, z reguły ostrożne w usuwaniu „starego” wyposażenia,
- jezuitów – szczególnie w miastach akademickich (Kraków, Lublin, Poznań), gdzie heraldyczne i inskrypcyjne szyby dokumentowały sieć fundatorów,
- franciszkanów i dominikanów – tam, gdzie klasztory przetrwały kasaty zabory i wojny bez całkowitego opróżnienia wnętrz.
W takich miejscach witraże często nie przetrwały w nawie głównej, za to można je znaleźć w klauzurze, krużgankach albo nad wejściem do zakrystii. To właśnie tam lądowały przeniesione z prezbiterium „staromodne” szyby z herbami dawnych dobrodziejów.
Typowe lokalizacje pojedynczych szyb w terenie
W praktyce terenowej kilka miejsc powtarza się zaskakująco często. Podczas inwentaryzacji warto przejrzeć przede wszystkim:
- okna zakrystii – zwłaszcza te od strony ogrodów klasztornych lub plebanii,
- świetliki nad portalami – niewielkie półkoliste lub prostokątne pola nad drzwiami, idealne na herb lub monogram,
- empory muzyczne – drobne szyby między prospektem organowym a nawą, często złożone z „resztek” po większych przeszklonych polach,
- kaplice boczne – fundatorskie, grobowe, brackie, gdzie herb w szkle był jednym z elementów kompleksowego programu upamiętnienia rodu czy bractwa.
Drobny heraldyczny witraż w zakrystii bywa jedynym ocalałym świadkiem większej serii szyb, o której istnieniu wiemy już tylko z wizytacji biskupich.
Muzea i zbiory specjalistyczne jako „schron” dla fragmentów
Duża część materiału XVII‑wiecznego trafiła do muzeów dopiero w XIX i XX wieku, często w stanie bardzo fragmentarycznym. Warto śledzić przede wszystkim:
- muzea narodowe i okręgowe – w działach rzemiosła artystycznego i sztuki nowożytnej przechowuje się tafle heraldyczne, czasem bez pewnej atrybucji,
- zbiory diecezjalne – skarbce katedralne i archiwalne magazyny konserwatorskie kryją fragmenty zdjęte przy powojennych remontach,
- muzea miejskie – zwłaszcza w dawnych miastach hanzeatyckich; szyby cechowe, ławnicze czy rajcowskie nierzadko mają metrykę sięgającą końca XVI i XVII wieku.
Często są to pojedyncze herby w żelaznych ramach, z dolepionymi później taflami bezbarwnymi. Z punktu widzenia historii sztuki szkło bywa skromne, ale dla badacza witrażownictwa to materiał kluczowy: pozwala odtworzyć sposób malowania, typ ołowiu, a nawet ulubione proporcje pól heraldycznych.
Charakterystyka zachowanych przykładów: co je łączy
Mimo rozproszenia można wskazać zestaw cech, które powtarzają się w większości znanych zachowanych szyb XVII‑wiecznych:
- niewielki format – pojedyncza scena, herb lub monogram w polu ok. 30–60 cm szerokości, rzadko większym,
- dominacja szkła bezbarwnego – kolor pojawia się głównie w herbach, szatach świętych, ornamentach,
- silny rysunek konturowy – farba witrażowa i srebro dominują nad pierwotnym kolorem szkła,
- prosta rama kompozycyjna – jedna lub dwie bordiury, czasem z motywem roślinnym lub geometrycznym, bez skomplikowanego podziału na wiele scen.
Do tego dochodzi relatywnie częsta obecność inscriptiones fundatorum: dat, inicjałów, łacińskich mott. To właśnie one często pozwalają uściślić datowanie w sytuacji, gdy analiza stylu daje zbyt szeroki przedział czasowy.
Problemy datowania i atrybucji szyb z pogranicza epok
Najbardziej problematyczna jest identyfikacja szyb, które formalnie „mogą być” zarówno późnorenesansowe, jak i wczesnobarokowe. Kilka punktów, na które zwracają uwagę praktycy:
- charakter kartusza – rozbudowany, „pękaty”, z mocnym światłocieniem i ruchliwymi wolutami sugeruje barok; prostsze, płaskie formy częściej wskazują na przełom XVI/XVII wieku,
- typ pisma w inskrypcjach – przejście od kapitały humanistycznej i antykwy renesansowej ku bardziej dynamicznym, mieszanym formom,
- modelunek twarzy – wczesny barok wprowadza wyraźniejszy światłocień, podkreślenie policzków, brwi, cieni pod oczami,
- motywy ornamentu – obecność małżowinowo‑chrząstkowych, „płomienistych” form czy bujnych festonów kwiatowych to silny sygnał dla datowania po 1620–1630 roku.
W praktyce łączy się te obserwacje z analizą archiwalną: wizytacje, rachunki parafialne, księgi cechowe szklarzy i malarzy nierzadko podają nazwiska wykonawców lub daty „oszklenia nowego okna nad ołtarzem”. Bez takiego wsparcia łatwo przesunąć datę w jedną lub drugą stronę o całe dziesięciolecia.
Mechanizmy przetrwania: dlaczego właśnie te szyby ocalały
Obok szczęśliwego zbiegu okoliczności, można wskazać kilka powtarzalnych mechanizmów, które zwiększały szansę przeżycia szyby XVII‑wiecznej do naszych czasów:
- wtórne wmurowanie – przeniesienie herbowej tafli z dużego okna do małego otworu w zakrystii lub klauzurze, aby „nie marnować” dawnego fundatorskiego daru,
- funkcja dokumentacyjna – szyby z datą konsekracji, herbem fundatora kościoła lub bractwa traktowano jako rodzaj „tablicy pamiątkowej”, co powstrzymywało przed ich wyrzuceniem,
- ochrona fizyczna – niewielkie okna wysoko w murze, zabezpieczone gęstą kratą, były po prostu trudniejsze do wybicia lub wymiany,
- lokalna duma – w małych miejscowościach szyba z herbem „naszego rodu” czy „naszego cechu” bywała broniona przy remontach nawet wtedy, gdy z punktu widzenia estetyki baroku była już anachronizmem.
Przy oględzinach wnętrza dobrym nawykiem jest krótkie przeszukanie też pomieszczeń pomocniczych: strychu nad zakrystią, magazynku na narzędzia, dawnej kostnicy. Wiele szyb, zdjętych przy międzywojennych remontach, nie trafiło do muzeum, tylko „na przechowanie” na parafialny strych.
Rola nowożytnych i współczesnych konserwacji
To, co dziś widzimy w oknach, to w większości rezultat kilku fal konserwatorskich. Najważniejsze z nich z punktu widzenia zachowania XVII‑wiecznego materiału to:
- konserwacje międzywojenne – często oparte na idei „wyczyszczenia” wnętrza z późniejszych naleciałości; paradoksalnie uratowały wiele starszych szyb, które zamiast wyrzucić, przekazywano do muzeów lub montowano w mniej eksponowanych miejscach,
- powojenne zabezpieczenia – po zniszczeniach II wojny światowej fragmenty szyb zbierano z gruzów i składano w nowe kompozycje, czasem nie starając się o wierne odtworzenie pierwowzoru,
- konserwacje z końca XX i początku XXI wieku – większy nacisk na minimalną ingerencję i dokumentację przed i po zabiegu; dzięki temu dziś dysponujemy lepszymi zdjęciami, opisami technologicznymi i analizami chemicznymi szkła oraz farb.
W praktyce oznacza to, że „witraż XVII‑wieczny” często zawiera późniejsze uzupełnienia: bordiury z XIX wieku, bezbarwne wstawki z lat 60. XX wieku, a nawet współczesne profile ołowiane. Do analizy epoki istotny jest więc nie tyle cały obiekt, ile jego najstarsze warstwy.
Jak rozpoznać w terenie potencjalny XVII‑wieczny witraż
Podczas oględzin kościoła lub ratusza można zastosować prostą „listę kontrolną”, która pomaga wyłapać potencjalnie barokowe szyby:
- Sprawdź obecność herbów i inskrypcji – im więcej informacji tekstowych, tym większa szansa na nowożytną metrykę.
- Obserwuj rysunek – szukaj mocnego światłocienia, modelunku twarzy i szat bardziej „malarskiego” niż w gotyku.
- Przyjrzyj się bordiurom – czy są to proste pasy, czy zawiłe kartusze z wolutami i festonami?
- Zwróć uwagę na kolor – dominacja bezbarwnego szkła z akcentami barwnymi, zamiast „dywanu” barw, przesuwa rozpoznanie w stronę XVII wieku.
- Porównaj z architekturą – jeśli rama kompozycji wyraźnie podporządkowuje się podziałom okna barokowego (półkoliste zamknięcia, pilastry, gzymsy), mamy do czynienia z próbą integracji ze stylem epoki.
Po takim wstępnym rozpoznaniu kolejny krok to kwerenda w archiwum parafialnym lub diecezjalnym – szukanie zapisów o „nowych szybach” w znanych latach remontów lub konsekracji ołtarzy.
Znaczenie nielicznych ocalałych szyb dla badań nad epoką
Nawet jeśli liczba fizycznie zachowanych szyb XVII‑wiecznych jest niewielka, ich wartość badawcza jest nieproporcjonalnie duża. Pozwalają one:
- zweryfikować przekazy źródłowe – sprawdzić, jak w praktyce realizowano zamówienia opisywane w wizytacjach i rachunkach,
- odtworzyć lokalne sieci warsztatowe – porównanie stylu i technologii między kilkoma parafiami potrafi ujawnić „rękę” tego samego warsztatu, nawet gdy dokumenty milczą,
- zrozumieć relację między witrażem a innymi sztukami – zestawienie zachowanych szyb z równoczesnym malarstwem ściennym i sztalugowym pokazuje, jak daleko witraż potrafił (lub nie potrafił) nadążyć za barokowym językiem form.
Dla konserwatorów praktyków te obiekty są także poligonem doświadczalnym: wymagają innego podejścia niż gotyk – więcej pracy nad malaturą, ostrożniejszego oczyszczania, innego doboru szkła przy uzupełnieniach. Pomyłka stylistyczna (np. zbyt intensywna czerwień czy błękit w rekonstrukcji) potrafi całkowicie zaburzyć charakter spokojnej, „światłocieniowej” tafli barokowej.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Dlaczego w Polsce zachowało się tak mało witraży z XVII wieku?
Główne przyczyny to zmiana gustu artystycznego, zniszczenia i brak systematycznej opieki nad starszymi oknami. Barok przeniósł środek ciężkości z witraży na ołtarze, obrazy, rzeźby i sztukaterie, więc w oknach coraz częściej pojawiało się zwykłe szkło, a nie rozbudowane kompozycje figuralne.
Dodatkowo swoje zrobiły pożary miast, przebudowy barokowe (powiększanie okien, podwyższanie sklepień) i wojny. Przy remoncie świątyni stare witraże traktowano raczej jak zużyty element wyposażenia niż bezcenny zabytek – wymieniano je na nowe szklenia bez większych sentymentów.
Jakie witraże dominowały w Polsce około 1600 roku?
Około 1600 roku w polskich kościołach i katedrach dominowały witraże późnogotyckie i renesansowe. Najczęściej były to wysokie pasy z postaciami świętych, scenami pasyjnymi, cyklami maryjnymi oraz wiązkami herbów fundatorów. Kolorystyka opierała się na intensywnych błękitach i czerwieniach, z dodatkami zieleni i purpury.
Renesans dołożył do tego „architekturę w szkle”: pilastry, balustrady, medaliony z popiersiami, kartusze herbowe. Zamiast wielkich cykli narracyjnych częściej pojawiały się pojedyncze postacie patronów związanych z konkretnym cechem, bractwem czy fundatorem.
Jak odróżnić autentyczny witraż z XVII wieku od późniejszej stylizacji?
W praktyce bada się kilka elementów naraz: technikę malowania szkła, rodzaj ołowianych profili, sposób komponowania scen i detale stylistyczne. Witraże faktycznie barokowe często łączą starsze kwatery (np. późnogotyckie postacie) z nowymi obramieniami, kartuszami, datami i herbami z XVII wieku.
Dobrym sygnałem ostrzegawczym są zbyt „idealne”, jednorodne cykle rzekomo z jednego roku, bez śladów wtórnych napraw. W wielu autentycznych oknach widać „łaty”: różne typy szkła, fragmenty o innym rysunku, przycinane figury dopasowane do nowej ramy okiennej. To dla badacza bardziej wiarygodny obraz historii niż gładka, muzealna rekonstrukcja.
Co stało się ze średniowiecznymi i renesansowymi witrażami w okresie baroku?
Najczęstsze scenariusze to: częściowa konserwacja, przekomponowanie okien, wycinanie ulubionych fragmentów i całkowita wymiana na szkło niemal bezbarwne. Zdarzało się, że z dużego cyklu zostawiano tylko jedną lub dwie postacie świętych, a resztę pola wypełniano prostym szkłem, ewentualnie z niewielkimi herbami.
W czasie barokizacji wnętrz przycinano dawne witraże, dzielono je na mniejsze pola, przenoszono między oknami. Dlatego dziś często oglądamy „składanki”: późnogotycką figurę w renesansowej ramie, uzupełnioną barokową tarczą herbową i datą z XVII wieku.
Czym różni się sytuacja polskich witraży od tego, co działo się w Europie Zachodniej?
We Francji, Niderlandach czy Niemczech tradycja witrażowa miała silniejsze i dłuższe zaplecze. Istniało więcej dużych ośrodków miejskich, stabilne warsztaty, a finansowanie kościelne sprzyjało kontynuacji zamówień. W XVII wieku powstawały tam kolejne realizacje, często heraldyczne i memorialne, które uzupełniały starsze cykle.
W Rzeczypospolitej wiele fundacji było jednorazowych. Po śmierci fundatora rzadko kto czuł się zobowiązany do kosztownej konserwacji okien. Do tego dochodziło położenie geopolityczne – wojny, najazdy – i częstsze, radykalne przebudowy, które po prostu „czyściły” wcześniejsze przeszklenia.
Jak w praktyce zmieniło się podejście do światła i okien w barokowych kościołach?
W baroku okno miało przede wszystkim dostarczać dużo jasnego światła, które podkreślało złocone ołtarze, białe sztukaterie i iluzjonistyczne polichromie. Intensywnie kolorowe witraże zaczęły przeszkadzać w osiąganiu efektu teatralnego kontrastu między jasnym tłem a błyszczącą architekturą ołtarzową.
Dlatego w wielu kościołach rozjaśniano wnętrza: demontowano część dawnych szyb, wstawiano szkło bezbarwne lub tylko lekko barwione, zostawiając jedynie niewielkie wstawki heraldyczne czy pojedyncze scenki. To proste decyzje ekonomiczno-estetyczne, a nie „spisek przeciwko witrażom”.
Na co zwrócić uwagę, oglądając barokowe witraże w polskich kościołach?
Przy oglądaniu dobrze jest sprawdzić kilka rzeczy naraz:
- czy okno jest jednolite stylistycznie, czy raczej „poskładane” z fragmentów z różnych epok,
- jaką rolę pełni szkło – dominuje kolorowa narracja czy raczej tło dla ołtarza i sztukaterii,
- gdzie umieszczono herby, daty, inskrypcje – w centrum czy tylko jako dodatki w dolnych polach.
Prosty trik: stań przy wejściu i zobacz, co „gra pierwsze skrzypce” – okna czy ołtarze. Jeśli to ołtarze i dekoracja ścian, a w oknach przeważa jasne szkło z nielicznymi malowanymi akcentami, masz do czynienia z typową, barokową hierarchią wnętrza, w której witraż zszedł na drugi plan.
Najważniejsze punkty
- W XVII wieku w Polsce zmienia się rola okna w kościele: z nośnika rozbudowanych treści ikonograficznych (sceny biblijne, żywoty świętych, herby) w kierunku prostszego przeszklenia, które ma przede wszystkim doświetlać ołtarze, polichromie i rzeźby barokowe.
- Barok przesuwa ciężar inwestycji: zamiast w kosztowne cykle witrażowe fundatorzy lokują środki w nowe ołtarze, kaplice, nagrobki i sztukaterie, przez co konserwacja istniejących witraży schodzi na dalszy plan i wiele zespołów po prostu się nie utrzymuje.
- Celowe „rozjaśnianie” wnętrz prowadzi do demontażu dawnych witraży: kolorowe przeszklenia zastępuje się zwykłym szkłem, zostawiając co najwyżej drobne wstawki heraldyczne lub niewielkie sceny figuralne – całe cykle narracyjne znikają.
- W odróżnieniu od Francji, Niderlandów czy Niemiec, w Polsce tradycja witrażowa nie ma ciągłego wsparcia silnych ośrodków miejskich i stabilnych warsztatów; fundacje są częściej jednorazowe, bez planu systematycznego odnawiania czy uzupełniania okien.
- Pożary miast z drewnianą zabudową, barokowe przebudowy (powiększanie okien, podwyższanie sklepień, dobudowa kaplic) oraz naprawy murów po zniszczeniach wojennych fizycznie likwidują dawne przeszklenia, traktowane jako materiał do wymiany, a nie chroniony zabytek.






